lut 22
Śniegu całkiem sporo, goście dopisali tak wiec w sanie i przed siebie. Śmiechu jak zwykle było co nie miara, kto nie był niech żałuje, i kropka.
Śniegu całkiem sporo, goście dopisali tak wiec w sanie i przed siebie. Śmiechu jak zwykle było co nie miara, kto nie był niech żałuje, i kropka.
Całą noc i pół dnia padał śnieg. Od samego rana w stajniach słychać było niecierpliwe tupanie kopytami. Hucułki nie mogły doczekać się kontaktu z białym puchem. Wreszcie, około południa wybiegły ochoczo na pastwisko. Mimo moich usilnych próśb i podpowiedzi nie zechciały ulepić bałwana, igloo lub ot po prostu pobawić się w wojnę. Zamiast tego oblepiły się nawzajem śniegiem.