Category Archives: Aktualności
Lato pod znakiem ścieżek huculskich
Tegoroczne lato upłynęło nam na przygotowywaniu się do ścieżek huculskich. Ścieżka huculska to próba dzielności konia. Musi on pokonać 16 przeszkód w określonym czasie i wyznaczonej kolejności. Szczegóły można znaleźć tutaj.
Na pierwszą ścieżkę wybraliśmy się 23 lipca do Pleckiej Dąbrowy w okolicach Kutna. Pojechaliśmy tam z Fraszką i Grandą. Pierwszy raz mieliśmy do czynienia z takimi zawodami! Obydwie klacze przeszły całą ścieżkę, omijając tylko dwie przeszkody. Niestety Kamil z Grandą mocno spóźnili się na mecie, przez co tylko Fraszka zaliczyła ścieżkę. Po tych zawodach zaczęliśmy ćwiczyć jeszcze więcej, zbudowaliśmy część przeszkód na padoku (pochylnię, ciasne przejście, wąską drogę na wprost, labirynt, stacjonata itd).
Kolejna ścieżka odbyła się 3 września w Boguszynku, w Wielkopolsce. Po przebiegnięciu wszystkich przeszkód, z małym spóźnieniem na mecie Granda, zaliczyła ścieżkę huculską, czyli zasadniczą próbę dzielności.
Zdjęcia ze ścieżek znajdziecie na stronie www.peckiel.pl, a kilka z nich pojawiło się w galerii! W przyszłym roku do zasadniczej próby dzielności przystąpi Piosenka. Mamy nadzieję, że śpiewająco!
Fraszka w XIII edycjii Tańca z Gwiazdami?
Plotki chodziły już po stajniach od jakiegoś czasu. Do dziś nic nie wiadomo na pewno, podobno organizatorzy woleliby kogoś parzystokopytnego. Swój sprzeciw zgłosił także Piotr Gąsowski, wyraźnie obawiający się przysłonienia jego osoby skarogniadą sierścią. Pomimo to, Fraszka dba o formę, zamierza zmienić kantar a może nawet się podkuć. Poznała już podstawy Samby i Rumby, walc angielski nieco ją przeraża, pomimo to wszyscy wierzymy w medialny sukces
Pierwsze zdjęcia Pioniera!
Po wyssaniu kilkudziesięciu dobrych porcji mleka, poznaniu wszelkich zakątków stajni oraz po setkach kilometrów wybieganych wokół własnej mamy, nasz jedyny, tegoroczny źrebak wreszcie zaczął poznawać podwórko. Oczywiście wszystko pod czujnym okiem klaczy. Za kilka dni przyjdzie czas na wybieg!
Zimowe narodziny
Przez całą zimę w stajniach bardzo dużo się wydarzyło. Jak pamiętacie aż 4 klacze były źrebne, dlatego wszyscy z niepokojem czekali na rozwiązania. Niestety ostatni sezon rozrodczy, nie może zostać zaliczony do udanych. Pierwszą odsłoną dramatu było odrzucenie źrebaka przez Fraszkę. Następnie przeżyliśmy bardzo ciężki poród Madiary. Na całe szczęście, dzięki pomocy weterynarza, udało nam się uratować klacz. Granda również odrzuciła źrebaka.
Poród Piosenki przeszedł bez żadnych kłopotów. Źrebak zaczął ssać od razu, dzięki temu teraz rośnie z dnia na dzień. Po tak ciężkim sezonie imię mogło być tylko jedno: Pionier. Zdjęcia wkrótce!
Klacze aktualnie odpoczywają, a my wzbogaceni o doświadczenia z tego roku, z nadzieją patrzymy na kolejny sezon.
Zabawy w śniegu vol. 2
Jak w poprzednim sezonie, na nic zdały się nasze podpowiedzi i cała gromada koni zamiast zbudować coś ze śniegu, pooprostu się nim oblepia nawzajem, Nie można jednak pominąć faktu, że dla urozmaicenia czasu spędzanego na wybiegu, Granda postanowiła zrobić orzełka na śniegu:

Orzełek wprawdzie wyszedł, lecz bez skrzydełek i nóżek, ale jak na pierwszy śniegowy rysunek było bardzo dobrze. Prócz robienia orzełków, na śniegowym wybiegu odbyły się także inne konkurencje, między innymi: jedzenie śniegu na czas, śniegowe wyścigi oraz rozgrzebywanie śniegu stylem klasycznym. Zdjęcia z całego wydarzenia znajdziecie w galerii
Kuligów czas!
Pierwszy śnieg już dawno za nami, sanki złożone więc nie ma na co czekać jak tylko ruszać ślizgiem w pola i lasy! Leniwa jesień już trochę znudziła się wszystkim, tak więc cza pobiegać ciągnąc za sobą wesołe towarzystwo. Na pierwszy rzut poszła wesoła ekipa która swoją drogą, zakończyła ostatni sezon. Było ognisko, kiełbaski, dobre towarzystwo i dużo śniegu. No i czego chcieć więcej?
Lato lato i….po lecie!
Jak to zwykle bywa, wszystko co dobre szybko się kończy. Lato w tym roku minęło wyjątkowo szybko, a to za sprawą jego intensywności. Bardzo dużo było przejażdżek w wozie oraz wierzchem. Wszystkie hucułki przyjęły jeźdźców a dwie z nich zaliczyły wstępną próbę dzielności. Teraz przed nami „już tylko” Ścieżka Huculska. Konie poszły na zasłużony odpoczynek a my sami zostaliśmy porwani przez wir studenckich obowiązków. Trwa odliczanie do pierwszego śniegu
Pierwsze jazdy Grandy
Granda do tej pory była dość uprzywilejowana – w związku z tym, że wzrost nie wychodził jej najlepiej, ciągle pozostawała najmniejsza, do tego tak mała że jazda wierzchem groziła obdarciem pięt, a podczas jazdy wozem mogła się pod niego schować. Na szczęście natury nie da się oszukać i tej wiosny, Granda po obwitych deszczach wreszcie urosła na tyle by rozpocząć prace. Na początku ćwiczyła mięśnie na lonży, potem na oklep na padoku. Wreszcie udało nam się dziś ją osiodłać, a od początku tygodnia chodzi w wozie, i to jak!
Okazało się że Granda ma bardzo podobny rytm chodu jak Madiara, dzięki temu idą razem niezwykle równo, a do tego całkiem ładnie wyglądają. Granda jak prawdziwy Koń Huculski wykazuje niezwykła odwagę i chęć do współpracy, co bardzo cieszy. Pracujemy dalej i liczymy na dalsze postępy
Samotne chwile Magnusa
W życiu każdego źrebaka przychodzi czas gdy musi opuścić klacz i stać się wreszcie samodzielnym. Zwykle jest okres tuż po ukończeniu 6 miesięcy. Magnus tę magiczną granice przekroczył na początku tego tygodnia – wtedy on pozostał w stajni w której przyszedł na świat a Madiara przeszła do innej. Płacz był rozpaczliwy i donośny, a nawet udało mu się zbić sobie czoło. W końcu po 3 dniach źrebak zrozumiał o co chodzi, choć ciągle pozostaje na podwórku sam. W tym czasie dostał etat jako przydomowa kosiarka, w której to roli doskonale się sprawdza.
Okazało się także że całkiem przyjemnie czas spędza się z szczeniakami i Zuzią na podwórku. Podsumowując – na początku było dość ciężko ale ostatecznie Magnus całkowicie się usamodzielnił, a do tego poznał nowych kompanów do zabawy. No i bardzo dobrze bo przez najbliższe dwa lata i tak nic innego nie będzie robił – konie w tym wieku rosną bardzo szybko i by nie zakłócać im spokojnego rozwoju nie można ich nadmiernie obciążać fizycznie ani psychicznie.
W czasie deszczu konie się nudzą
Dzień miał być jak codzień ale poranek obudził nas ciepłym, obfitym deszczem. Miały być jazdy, bieganie i trawa a tu trzeba siedzieć w stajni. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Wreszcie można uzupełnić bloga a przecież działo się bardzo dużo przez cały lipiec. Aby było bardziej przejrzyście zacznę od początku:
Praktycznie cały lipiec upłynął pod hasłem „szczeniak”. Nasza Zuzia obdarzyła nas aż czterema ślicznymi szczeniakami, ale żaby było łatwo są dwa ciemne i dwa jasne Oczywiście podczas nieprzerwanych potyczek na podwórku, kolor sierści przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie ponieważ założone koalicje szybko się rozpadają i ostatecznie każdy gryzie każdego. Szczeniaki rosną praktycznie z minuty na minutę, i coraz trudniej nad nimi zapanować. Powoli zaczynają demolke podwórka np. wykopując coraz jakiś dołek.
Lipiec to oczywiście czas sianokosów. Tegoroczne napewno przejdą do historii jako te które były jednymi z najprzyjemniejszych a to za sprawą bardzo dobrej pogody – pozostało nam tylko zbierać. Dla tych którzy nigdy nie mieli przyjemności uczestniczyć w takim wydarzeniu mały tutorial – kosimy łąke, następnie rozrzucamy trawe żeby ładnie schła, zwijamy na wałki, prasujemy, ładujemy i przywozimy do stodoły:
Siano wersja rozpakowana oraz Siano.rar – wersja spakowana którą przesyłąmy łączem asfalt 2.0 (bo ostatnio był remontowany)
W związku z tym że sianokosy poszły gładko i bezboleśnie znaleźliśmy czas aby odremontować jedną ze stajni. Wystarczyło kilka pędzli , trochę wapna, zielona i brązowa farba, w skrócie wyglądało to mniej więcej tak:
Po pomalowaniu stajni zostało nieco farb więc postanowiliśmy odświeżyć nieco design wozu, żeby wyglądał bardziej łowicko, zdjęcie z przygotowań oraz efekt finalny (wkrótce)
Warto także wspomnieć że w lipcu skończył się wreszcie remont ciągnika, który został rozebrany do najdrobniejszej śrubki, potem go wyczyszczono i wymieniono wadliwe części a ostatecznie został złożony i polakierowany. Ciągnik przeszedł już nawet chrzest bojowy podczas koszenia łąki – konie bacznie ten proces obserwowały:
Oczywiście oprócz malowania, grabienia i biegania za szczeniakami cały czas staramy się jak najwięcej jeździć. Hucułkom idzie coraz lepiej, zaczynaliśmy od prowadzania, przez lonże a teraz wożą już jeźdźców – już nie tylko Piosenka i Fraszka, ale także Granda





















