W związku ze sporym powiększeniem pastwiska, rok temu niezbędne okazało się założyć elektrycznego pastucha który włączony pilnuje aby konie nie opuszczały pastwiska. Zasada jest bardzo prosta – pojedyncze niewielkie impulsy przepływają przez taśmę. Gdy koń zacznie napierać na taśme poczuje bardzo nie przyjemne szczypnięcia.
Po wypuszczeniu na pastwisko konie od razu zauważyły coś nowego. Oczywiście jako pierwsza postanowiła przetestować nowość Madiara – po jednym impulsie stwierdziła że nie ma co zawracać sobie głowy czymś co jest tak nieprzyjemne – i poszła skubać trawę.
Kamyk podszedł do sprawy całkiem inaczej – po pierwszym spotkaniu z pastuchem, postanowił przywitać się jeszcze raz, a potem jeszcze i jeszcze. Niepewność, całkowite niezrozumienie może nawet smutek zagościł na jego uszach i całej sylwetce – cały dzień spędził na wpatrywaniu się w białą taśmę która z niewiadomych mu przyczyn zadawała nieprzyjemne kopnięcia. Gdy inne konie jadły i biegały on wytrwale wpatrywał się starając się zrozumieć działanie i motywy taśmy.
Do tej pory nie wiemy jak to sobie wytłumaczył, fakt faktem od tamtej pory nie zbliża się do taśmy, niestety reaguje impulsowo na białe napisy na asfalcie.
W ciepły letni dzień, Hucułki (Fraszka, Piosenka, Granda) wypuściliśmy dosłownie na chwile na podwórko – niestety z tyłu stodoły zostały otwarte małe drzwiczki. Są one naprawdę nie wielkie, trzeba się dość mocno schylić by nie nabić sobie guza. Jakieś zdziwienie nastało gdy po otwarciu stodoły okazało się że wszystkie 3 Hucułki przecisnęły się przez te drzwiczki tylko po to by zwiedzić tajemnicza ciemną stodołe. Zdziwienie było jeszcze większy gdy dosłownie w 3 sekundy opuściły pomieszczenie gdy zobaczyły że ktoś wchodzi z drugiej strony. W każdym razie chyba nic nie zainteresowało hucułki w stodole, bo więcej nie próbowały do niej wchodzić.
Całą noc i pół dnia padał śnieg. Od samego rana w stajniach słychać było niecierpliwe tupanie kopytami. Hucułki nie mogły doczekać się kontaktu z białym puchem. Wreszcie, około południa wybiegły ochoczo na pastwisko. Mimo moich usilnych próśb i podpowiedzi nie zechciały ulepić bałwana, igloo lub ot po prostu pobawić się w wojnę. Zamiast tego oblepiły się nawzajem śniegiem.








